Anna Górniak
Założycielka wydawnictwa
Ta historia zaczęła się od dziecięcej miłości do książek, która przez kolejne dekady prowadziła mnie przez bardzo różne doświadczenia - od pracy w warsztacie i sporcie, przez gastronomię, aż po marketing internetowy, przedsiębiorczość i współtworzenie agencji. Mimo zawodowego sukcesu wciąż wracało do mnie marzenie o tworzeniu własnych, fizycznych publikacji, dlatego zdecydowałam się założyć SLOW Publishing i zamienić wieloletnie pomysły w książki, które można trzymać w dłoniach i zachować na półce. Dziś w ramach wydawnictwa rodzinnego tworzymy z Gosią książeczki prezentowe, które pomagają mówić o tym, co najważniejsze.

Gdyby ktoś zajrzał do mojego pokoju niemal trzy dekady temu, w środku nocy, zobaczyłby jedynie nieregularny kształt pod grubą pierzyną i sączący się stamtąd snop światła lampki. To tam, w bezpiecznej bazie, po raz pierwszy odkryłam, że świat, który znam, jest zaledwie wstępem do tysiąca innych światów ukrytych na kartach powieści. Zarywałam noce dla Trzech Detektywów, nie wiedząc jeszcze, że w przyszłości sama nieustannie będę szukać tropów prowadzących do samorealizacji i spełnienia.
Po drodze z pewnością dowiedziałam się, że życie nie jest prostą linią, lecz raczej fabułą pełną zwrotów akcji, której nie powstydziłby się sam Ken Follett (mój ukochany autor). Zanim znalazłam się w obecnym miejscu los przeczołgał mnie przez poligony doświadczeń. Byłam umazana smarem po sprzątaniu warsztatu mechanicznego ojca, gdzie nauczyłam się, że praca brudzi ręce, ale czyści charakter. Byłam obecna także na parkiecie sali siatkarskiej, walczącą o każdy punkt, a niedługo później balansowałam z tacą pełną drinków w zatłoczonych pubach i restauracjach Londynu i Poznania. Kolejno weszłam w świat marketingu internetowego, zaczynałam od ciężkiej pracy, nauki i wszelakiej pomocy doświadczonym specjalistom jako praktykantka, by lata później z solidnym bagażem doświadczeń najpierw prowadzić własną działalność szkoleniową, a kolejno współtworzyć i współzarządzać machiną agencji interaktywnej. Zbudowałam ze wspólnikami zgrany zespół, pracowaliśmy z pasją, a firma rozwijała się prężnie, aż zasiliła zasoby jednej z istotniejszej grupy e-commerce w Polsce. Przy tym miałam szansę poznać setki niesamowitych specjalistów i przedsiębiorców z przeróżnych branż, którzy nauczyli mnie bardzo dużo i wielokrotnie inspirowali do działania. Bardzo wiele im zawdzięczam.
Mimo tak wielu różnych doświadczeń, w mojej szufladzie i w sercu wciąż leżały niedokończone fragmenty tekstów, czy też rozpoczęte pomysły i koncepcje na produkty drukowane, które cieszyłyby i oko i serce. Cichy głos, zagłuszany przez lata telefonami i deadlinami, w końcu stał się wołaniem o spełnienie tego marzenia. Zrozumiałam, że przez niemal trzydzieści lat nie marzyła o niczym innym, jak o tym, by wziąć do ręki fizyczny dowód swojej wyobraźni – książkę, publikację. A świadomość, że ktoś chciałby posiadać ten produkty na półce, znaczyłby nieopisanie wiele. Decyzja o założeniu SLOW Publishing bez wątpienia jest skokiem na głęboką wodę. Wychodzę jednak z założenia, że inne i nietypowe rzeczy tworzą ci, którzy nie mają świadomości, że czegoś nie da się zrobić. A pracy i uczenia się na błędach nigdy się nie obawiam.
Dziś także patrzę na świat inaczej. Zrozumiałam, że życiowe baterie ładuje się nie w salach konferencyjnych, ale przy stole z najbliższymi. Że największym aktem odwagi nie jest podpisanie dużego kontraktu, ale powiedzenie „dziękuję”, “proszę o pomoc” lub „przepraszam”. Dlatego zaczynamy od wydawania serii książeczek na prezent, które pomagają wyrazić tak trudne do wyrażenia, ale tak istotne w naszym życiu uczucia. Bo często to, co wydaje się proste, jest najtrudniejsze.
Gdy wydawało mi się, że w tej historii będę musiała zmierzyć się z rynkiem w pojedynkę, los - jak to w dobrych powieściach bywa - zesłał mi niesamowicie zdolnego sojusznika. Ale o tym, jak poznałam Gosię, dowiecie się już z jej opisu.